czwartek, 20 września 2018

Siegfried Linkwitz nie żyje

Siegfried Linkwitz: wizjoner audio, współtwórca filtra Linkwitza–Riley'ego, twórca jednych z najlepszych kolumn na świecie: Orion i LX521, odszedł 11 września 2018, w wieku 82 lat.

Był także aktywnym propagatorem rozsądku w audio, którego niestety bardzo tam brakuje...

Świat audio poniósł niepowetowaną stratę.

Nie widać nikogo, kto mógłby go zastąpić. Wielka szkoda.

piątek, 1 kwietnia 2016

Audiofilska Chmura


Każdy doświadczony audiofil wie, ze muzyka ze zwyklej chmury brzmi źle. Z Google Drive, na przykład, płasko i bez wyrazu, a z Apple Cloud nienaturalnie, efekciarsko i sztucznie. Wyrafinowany audiofil wiec, z żalem i smutkiem, zmuszony był do tej pory do korzystania ze starodawnej, ale wspaniale brzmiącej płyty CD. Od teraz ma się to zmienić :) 

Fachowcy z Arto Cayado, po wielu lat badań, prób i błędów, i wydaniu wielu, wielu milionów dolarów, wypuścili, na razie w wersji Beta, chmurę internetowa, która ma spełnić wszystkie wymagania audiofilskiej braci.

Niżej podpisany miał zaszczyt, jako jeden z kilku osób na świecie (!), gościć w swoim komputerze dostęp do tej super wyrafinowanej technologii. I stało się. Po odpaleniu kilku utworów nie mogłem po prostu dojść do siebie z wrażenia! Poprawa nastąpiła w każdym aspekcie dźwięku! Niskie były głębokie jak Rów Mariański, średnie naturalne jak Marusia z Czterech Pancernych, wysokie… ach, wysokie śpiewały delikatnie jak słowiki na wiosnę, a czerń była czarna jak czarna dziura!!! Niewiarygodne!!! Dość powiedzieć, że po tym spektaklu dwie godziny szukałem swojej sztucznej szczęki, która wypadła z mojej opadniętej kopary... Ale było warto! To niesamowite, ale zwykłe mp3 brzmi z tej chmury jak Flac, a zwykły Flac jak 24Bity!

Miałem okazje rozmawiać na ten temat z niektórymi z najważniejszych osób w audio i wszyscy potwierdzają moje spostrzeżenia: dźwięk tysiąclecia (John Nierro z Absolute Sound), technologa XXII wieku (Mark z Stereophile), największe odkrycie od wynalezienia patefonu (Andre z The Sound), gdy słuchałem opery z tej chmury, miałem ochotę się kochać ze śpiewaczką, tu i teraz i zrobiłbym to!... gdyby nie to ze wolę chłopców (Wojtek z Highest Fidelity), nieodżałowany, przeboski Platon by płakał krokodylowymi łzami, gdyby posłuchał tej niezrównanej arii z przebajecznej, przecudownej Trawiaty, z pietyzmem odtworzonej z tego kęsa technologii. Przenajświętszy bóg mi świadkiem, że widziałem rozwibrowane struny głosowe śpiewaczki podczas tej niewątpliwej uczty muzycznej (Piotr z Hajfajfilozophy).

Dostęp do tej chmury ma kosztować 199 euro na miesiąc. Rozbój w biały dzień, wiem, to prawda, ale ten dźwięk jest warty każdego eurocenta !!!

Już widzę na niektórych twarzach uśmiech politowania: że to niemożliwe, że przecież tylko kolumny grają, itp. bzdury (ha, ha, serio, są idioci, którzy tak myślą!!!). Cóż, tym niedowiarkom mogę tylko powiedzieć: zanim skrytykujecie, to posłuchajcie, a się przekonacie! Albo i nie.. a wtedy sprawa jest jasna: zbyt mało doświadczenia, osłuchania, (daleka droga przed wami) albo zbyt słaby sprzęt, który zasłania dobry dźwięk. Niestety, trzeba powiedzieć to otwarcie: niektórzy są zbyt biedni, żeby wstąpić do elitarnego klubu audiofilów, cóż, to nie jest klub dla gołowąsów, lub biedaków... Ale przecież jest tyle innych, wspaniałych zainteresowań, dla mniej zasobnych kolegów, jak kolekcjonowanie samochodów, na przykład.

Albo inaczej: krytykujący jest idiotą po prostu, no… drugi sort, taki animalny, to jest oczywista oczywistość.

Komputer był podłączony do routera kablem z najwyższej półki: Ziobala-Wierzba Master Reference Platinum mk5. Głośniki, jak zawsze, nieistotne, ten kabel mówi sam za siebie!

Recenzje tą spisał pod szczęśliwą nieobecność głównego redaktora, który by tylko przeszkadzał tutaj…:

ABCZenek

sobota, 31 maja 2014

Słuchowe iluzje

Audiofile myślą, że jedyne iluzje to są optyczne iluzje i iluzje niebogatych ludzi, że można mieć dobry dźwięk za nieduże pieniądze. Na drugie ICH złudzenie odpowiadam cały czas na moim blogu, a na pierwsze jest ten bardzo fajny filmik :)


(dzięki "I fucking love science")

Podyskutuj na forum :)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Tusk docenia rolę audiofilii dla kultury polskiej

Opinia publiczna od wielu tygodni jest oburzona 6 mln dotacją na Świątynię Opacznosci Bożej. Wczoraj, po wielotygodniowych rządowych rozterkach, w końcu wyszedł na światło dzienne dokument świadczący o tym, że Tusk na serio wziął sobie do serca swoje stare postanowienie, ze nie będzie klękał przed księżmi.

W bezprecedensowym oświadczeniu Premier przyznaje, ze to był poważny błąd i że ta dotacja była zaprzeczeniem idei wspierania kultury przez państwo. Tusk obecnie chce całą kwotę przeznaczyć na wspieranie audiofili, doceniając jej wielka kulturotwórczą role i ważnym elementem dziedzictwa Narodowego. Zaskakujące oświadczenie wygłosił ojciec, prawie święty, Tadeusz Rydzyk, nieoficjalny przewodniczący polskiego episkopatu: "lepiej te pieniądze przeznaczyć na prawdziwa i szczerą wiarę niż na nadmuchanego bożka. Z budową muzeum można poczekać, aż ja umrę, w końcu, powiedzmy to szczerze, więcej osiągnąłem niż ten cały JPII".

Za te pieniądze stworzony zostanie szeroki front wsparcia kultury audiofilskiej: powstanie fundacja "Dobra audiofilia" wspierająca naukę audiofilską, pod wezwaniem Trojcy świętej: Ryka, Elberoth, Pacuła. Poprzez fundację dotowane będą uczelnie, które udowodnią w końcu oczywistą bezużyteczność testu ABX do testowania sprzętu audio. Fundacja rozpocznie działanie z rozmachem, od zorganizowania seminarium: „Czy audiofilia to pedofilia?”. Głównym prelegentem będzie prof. Lew Starowicz. Planowany jest także film dokumentalny pod tytułem „Z kamerą wśród audiofili”.

Powstanie także muzeum audiofili w Polsce, pod roboczą nazwą "Złote Ucho”. Ważnym eksponatem ma być pierwszy egzemplarz „Magazynu hi-fi”, wydany ówcześnie z konieczności na papierze toaletowym; ręcznie spisana historia banów XYZPawla na audiostereo.pl i odsłonięta zostanie mosiężna tablica, upamiętniająca heroiczną walka dzielnych moderatorów audiostereo z tym szkodnikiem, wrogiem dobrej audiofili i prawdziwej nauki audiofilskiej.

Ważnym filarem wsparcia kultury audiofilskiej będzie program: "Mój pierwszy kabel" (wsparcie ludzi kupujących swój pierwszy audiofilski kabel, rekompensata do 50% ceny, maksymalnie do 1000 zł).

Dla uciechy społeczności zostanie także zorganizowane publiczne palenie kukły symbolizującej niesławny „Test ABX”, połączonej z opiekaniem kiełbasek i piciem tradycyjnego analogowego piwa.

Donald Tusk ma nadzieję, że wsparcie udzielone tej grupie kulturowej pozwoli na zachowanie jej specyficznych zwyczajów i obrzędów, tak ważnych dla całej kultury ludowej.

Podyskutuj na forum, o tym wiekopomnym wydarzeniu.

czwartek, 27 lutego 2014

XYZAudio - reaktywacja

Miało to nie nastąpić, ale nastąpiło :) Reaktywowałem forum XYZAudio :) Wprawdzie w trochę innej formule, bo XYZAudio jest technicznym podforum na forum o bardziej ogólnej formule, ale JUŻ JEST:)

Co najlepsze: WSZYSCY starzy użytkownicy, wątki i posty zostały przywrócone :)

Zapraszam więc ponownie starych wyjadaczy i nowych userów do gorących dyskusji o audio, polityce, gospodarce i o braku boga :)

Muszę przyznać, że zrobiło mi się ciepło koło serca, gdy zobaczyłem stare, dobre forum ponownie :) Chyba jednak brakowało takiego miejsca w internecie... :)

Do klawiatur :)

forumbezboga.cba.pl

wtorek, 24 grudnia 2013

BlogBezBoga, czyli XYZPawel w nowej inkarnacji

Stało się, to z czym się nosiłem od jakiegoś czasu, w końcu się ziści: startuje z nowym blogiem :)

Tak naprawdę to z prawdziwym, bo ten do końca prawdziwym blogiem nie jest, trudno żeby był, z kilkoma wpisami na rok ;) ten prawdziwy będzie o religii i kościele bez pardonu, o gospodarce i polityce soczyście, czyli tym o czym powinien być prawdziwy blog :) no i myślę, ze będzie częściej aktualizowany :)

Z tym blogiem się nie żegnam, myślę ze raz na jakiś czas skrobnę jakiegoś posta, gdy audiofile mnie czymś natchną :) ale prawda jest taka, ze większość w tym temacie została już przeze mnie powiedziana... Zostały może jakieś drobne niezałatwione sprawy ;)

Nowy blog rozpoczynam w świątecznym nastroju :)

Zapraszam do czytania i komentowania:

Ateistyczne Święta

piątek, 16 sierpnia 2013

Softwarowa rewolucja, czyli Niewiarygodne Przygody Piotra R.

Jak się okazuje, słynny Piotr Ryka, filozof-epistemolog, Baron Münchhausen polskiego audiofilizmu, zdobywca III miejsca w Pierwszej Międzynarodowej Bitwie Poetów Audiofilskich, po obrażeniu się na kolejne forum, nie zginął z polskiego internetu, tylko otworzył ostatnio audiofilski portal satyryczny (wprawdzie się mocno kamufluje, ale My wiemy, że to on za tym stoi :), gdzie publikuje bardzo dowcipne „recenzje” audiofilskich klocuszków z filozoficznym sznytem.

Uwagę moją przykuła prawdziwa perełka tego nurtu poezji: „recenzja” audiofilskiego odtwarzacza softwarowego jPlay, czyli czegoś co może się stać mitycznym pomostem do prawdziwie audiofilskiego komputera, z prawdziwym audiofilskim procesorem (kiedy Intelu, no kiedy, go w końcu wypuścisz ?!? Cały audiofilski świat czeka :)

Porządna audiofilska recenzja, tak jak porządny thriller, powinna rozpocząć się od trzęsienia ziemi, tak właśnie zaczyna się wspomniana recenzja. „Źli faceci” zostają rozstrzelani prawie na samym początku zamiast na końcu, jak to się dzieje w tradycyjnym westernie ! :) Na samym początku, na rozgrzewkę, mamy krótką przypowieść o dyrektorze, który zwolnił sekretarkę za zdradzenie tajemnicy jego wynagrodzenia… Mrozi krew w żyłach! Bond też zawsze zaczyna się taką mini opowieścią nie związaną z resztą filmu :) Dalej przechodzimy do meritum i dowiadujemy się, że jPlay to program legendarny i wyklęty. Wyklęty, bo twórcy znanych programów Foobar i JRiver wprost przestrzegają przed instalacją wtyczki jPlay (jPlaya można instalować jako wtyczkę do tych programów, albo jako samodzielny odtwarzacz). Jak się okazuje, instalacja jPlaya, oprócz wrażeń dźwiękowych, może też dostarczyć wrażeń komputerowych: może zawiesić nam kompa, powodować niestabilność innych programów, albo, jak czytałem na jakimś forum, nawet spowodować konieczność reinstalacji systemu. Foobar nawet wprost stwierdza, że to audiofilskie oszustwo... :)

WOW... to nie są przelewki, to jest program dla prawdziwych twardzieli! A jak wiemy, Piotr R. jest właśnie taki :)

Kogóż to więc Piotr rozstrzelał na samym początku ? Otóż „na kanwie sięgania po konkrety” „poczynił interesującą obserwację na temat mody na przeciętność” ;) Przeciwnicy luksusów w rodzaju jPlaya to po prostu użytkownicy smartfonów, pijący piwo z puszki, jedzący chipsy, oglądający seriale, słuchający madonny, przeciwnicy „wyższej kultury bycia, z jej wiedzą historyczną, obyczajową i znawstwem literatury”, w dodatku, o zgrozo, uważający, że wszystkie kable grają tak samo (!), uważający, że najlepsze słuchawki to takie za trzysta pięćdziesiąt złotych (cholera, ostatnio kupiłem pchełki Sennheisera za 160 ;), i że bit to bit ! (a przecież oczywista oczywistość, że każdy bit jest inny !) W ogóle te przeciętniaki nie lubią jajogłowych (?), ale za każdym razem powołują się na naukę i przytaczają „dowody” :) (zawsze myślałem, że jajogłowi siedzą w nauce, ale okazuje się, że to są filozofowie epistemolodzy ;) Jak ktoś krytykuje jPlaya, to musi być „Wielkim Znawcą Życia” posiadającym sprzęt za 399,99 zł i będącym po spożyciu pięciu piw. Marna kreatura po prostu :)

Najważniejszym dowodem na to, że jPlay działa jest to, że Piotr pokazywał je kolegom „i żadnych wątpliwości odnośnie jakości nie było, a wyższość dźwięku generowanego za pośrednictwem JPlay nie podlegała dyskusji” :)

Dlaczego więc program jPlay jest lepszy ? Otóż dlatego, że jest to owoc międzynarodowej kooperacji Polaka i Holendra ! :) no i dlatego, że wszystko jest podporządkowane muzyce. Sam też się pofatygowałem na stronę jPlaya i faktycznie, jest tam niezbity dowód na wyższość: twórcy posłuchali innych odtwarzaczy i po prostu się przekonali, że jPlay brzmi najlepiej :) Genialny w swej prostocie dowód ! (od teraz powinien być stosowany w każdym sądzie: każdy przestępca, po prostu, powinien powiedzieć, jak było naprawdę, ile byśmy zaoszczędzili na więzieniach! :)

Jak JPlay to wszystko robi ?!? Piotr to tłumaczy w pięknych słowach: „JPlay wije sobie gniazdo w pamięci cache procesora” skąd wydaje komendy Baczność :) „by mu się ten plikowy materiał po magistrali systemowej cały rozchełstany i z sypiącym się wyposażeniem nie szwędał, tylko stanął w pełnym rynsztunku i na wszystkie guziki pozapinany do walki” (piękne strofy ! :) A w ogóle to wygasza i optymalizuje wszystko i „zdecydowanie poprawia się time rate, który jest równie istotny, o czym nikogo znającego tematykę nie trzeba przekonywać”, „a że niektórzy nie potrafią albo nie chcą tego zrozumieć, nie jest winą autorów JPlay”.

Piotr porównał jPlaya do foobara, i ten pierwszy wygrał nieznacznie „miał więcej meszku na dźwięku” i „Foobar w dalszym ciągu na pewnych fragmentach muzycznych dawał wrażenie grania stylem takim od niechcenia w porównaniu z bardziej się starającym i angażującym JPlay”. Czytałem to z pewną taką zazdrością, bo na moim komputerze żaden program się nie stara i nie angażuje!, wszystkie wykonują swoją robotę beznamiętnie :(

Przy porównaniu z JRiverem, nie było prawie żadnych różnic! Co, przyznaję, spowodowało, że zwątpiłem nieco w umiejętności Piotra Ryki! Ale...! Uff..., WSZYSTKO się zmieniło w magicznym trybie uśpienia! „wszystko ożywa, a cały muzyczny obraz zaczyna się mrowić” ! Piotr w końcu wszedł do innego świata, gdzie „muzyka osiąga ten już naprawdę wysoki pułap i kiedy czuje się jej pulsację pomnożoną przez mnogość jednoczesnych dźwięków”. Lepiej było na Windows 8, a jeszcze lepiej ze słuchawkami AKG, które „grają wystarczająco dobrze by audiofilskie szczęki po podłodze się walały” ;) W porównaniu z pozostałymi obraz rysowany przez JPlay był „Atakujący głębszą sceną, bardziej rozwartą dynamiką i mocniej wyrażonymi szczegółami”. Uwaga, ta rozwarta dynamika bardzo się w świadomość wgryza ! ;)

Finał jest całkiem prosty: „Za marne kilkaset złotych zyskujemy okazję przedzierzgnięcia własnego komputerowego misiaczka w high-endowe monstrum” WOW ! Ale nie bójcie się bogaci posiadacze, bowiem: „Nie oszukujmy się jednak, komputer wyposażony w program JPlay i uzupełniony słuchawkowym DAC-em nie zagnie jeszcze dźwiękowo porządnej stacjonarnej aparatury”. A to szkoda… :(

p.s. Piotr nie jest z recenzji zadowolony, bo było za gorąco, ale obiecuje, że jeszcze ją kiedyś uzupełni. Nie mogę się doczekać ! :)

Oszołomiony tak ognistą recenzją, z zaczerwienionymi od wzruszenia oczami, prawie postanowiłem sam posłuchać tego cuda techniki, ale że jestem człowiekiem strachliwym i leniwym (nie chce mi się po raz kolejny reinstalować Windowsów, a to czasami grozi posiadaczom jPlaya) to postanowiłem zdać się na ludzi pracowitych i odważnych. Znalazł się taki co poświęcił 3 dni swojego życia na JPlaya i co się okazało ? Cóż… prawda jest zawsze taka szara i bezbarwna :( JPlay wpięty w tor muzyczny nie zmienia absolutnie niczego… Parametry techniczne nie chcą drgnąć w istotny sposób w żadną stronę… Aaa przepraszam, nie do końca, w jednym trybie coś nie idzie dobrze i JPlay pogarsza dynamikę o całe 10 dB ! To pewno to jest to rozwarcie o którym pisał Piotr, ale chyba nie w tą stronę…

Oczywiście, audiofile zaraz pośpieszą z odpowiedzią, że parametry elektryczne sygnału elektrycznego to nic, to bzdura nic nie mówiąca ;) Że najważniejsze są ODSŁUCHY :) Oczywiście TYLKO jawne, gdzie „recenzent” dobrze wie czego słucha. Testy ABX są absolutnie zabronione! :)

Pytanie więc, po co w takim razie Piotruś zabrnął w techniczne szczegóły i zupełnie tam się biedaczysko zagubił ?!? Chciał, żeby jego „recenzja” wyglądała na poważniejszą niż w rzeczywistości jest ? Chciał, żeby była jeszcze bardziej śmieszna ? ;) (no to mu się udało :)

To jest w ogóle jakiś fenomen, że część audiofili wprost lubuje się w opisach technicznych i parametrach. Gdy, na przykład, ich ulubiony sprzedawca zastosuje DAC, który jest lepszy od innego na 6 miejscu po przecinku (często nawet bardzo ciężko jest to zmierzyć, a usłyszeć niemożliwym ;) to pieją z zachwytu poematy. Gdy tylko się wykaże, że ich wspaniały sprzęt ma fatalne pomiary, albo konstrukcję, to ZARAZ się okazuje, że pomiary nie grają, nie mówią całej prawdy i tym podobne dyrdymały :)

Niektórzy audiofile nawet potrafią się nabijać z urządzeń posiadanych przez innych audiofili, że są takie puste w środku i zrobione ze zwykłych komponentów (prawda), chociaż ich własne cudowne i drogie klocuszki są zrobione DOKŁADNIE TAKĄ samą metodą :), tylko są trochę inne :)

Z przyjemnością więc powtórzę po raz setny: jedynym sensownym testem odsłuchowym jest naukowy test ABX. Opis w wersji dla opornych tutaj.

A dla Piotra Ryki i wszystkich nadsłyszących mam wspaniałą ofertę: wciąż czeka na nich milion dolarów:)

Podyskutuj na forum.